Strona Instytutu










Grafiki pochodzą ze strony airliners.net, strony oficjalnej: www.airport.szczytno.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Szymany reaktywacja


Zobacz powiększenie
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja G

ZOBACZ TAKŻE


SONDAŻ

Czy Szymany to według Ciebie odpowiednie miejsce na lokalizaję regionalnego portu lotniczego?

55%
Najlepsze z możliwych (29)

42%
Powinien być bliżej Olsztyna (22)

  4%
Nie potrzebujemy go wcale (2)

Liczba oddanych głosów: 53
 

 gazeta.pl, Rafał Płoski 02-03-2006 , ostatnia aktualizacja 01-03-2006 20:28

O tym, że brak lotniska z prawdziwego zdarzenia na Warmii i Mazurach, powoduje zacofanie naszego regionu, niedługo będą mówiły nawet dzieci. Tymczasem niemal gotowy port lotniczy jest w Szymanach. Czy uda mu się stanąć na nogi?



Wokół lotniska w Szymanach, na którym od czterech lat zamiast dźwięku startujących samolotów słychać tylko hulający wiatr, zaczyna się ruch. Administrująca lotniskiem spółka Porty Lotnicze Szczytno-Mazury i jeden z jej największych udziałowców, samorząd województwa, walczą o przywrócenie połączeń i pieniądze. Z pomocą przychodzi im Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, kolejny istotny udziałowiec spółki. - Dajemy Szymanom kolejną szansę - mówi Artur Burak, rzecznik PPL. - Dofinansujemy spółkę, zamieniając 60 proc. swoich wierzytelności na udziały w niej. Tym sposobem spółka zyska milion złotych.

W Szymany uwierzyli też parlamentarzyści i zapisali na nie 2 mln zł w tegorocznym budżecie. Kolejny milion ma dać samorząd województwa, pomoc finansową deklaruje prezydent Olsztyna (decyzja ma zapaść dziś), a burmistrz Szczytna chce przekazać spółce jedną z nieruchomości w mieście.

Zastrzyk gotówki ma pomóc lotnisku w odzyskaniu utraconej zdolności obsługi ruchu lotniczego. Taki jest przynajmniej plan na ten rok. - Musimy wyremontować pas startowy, system oświetlenia i pozostałą infrastrukturę. Trzeba też zrobić ogrodzenie i wykonać niezbędne prace w terminalu - mówi Tomasz Starowieyski, prezes spółki PL Szczytno-Mazury.



Czartery mogą ruszyć najszybciej

Przywrócenie zdolności obsługi lotów według szacunków pochłonie około 5 mln zł. Ale nie oznacza to, że prędko zobaczymy samoloty w Szymanach. - Na przewoźników musimy poczekać co najmniej do 2007 roku, bo dopiero wtedy połączenia lotnicze będzie dofinansowywała Unia Europejska - uważa Janusz Cichoń, członek zarządu województwa warmińsko-mazurskiego. - Do lotniska i przelotów bardzo długo trzeba będzie dopłacać i ten ciężar będzie spoczywał na udziałowcach.

Cichoń tłumaczy to tym, że na razie zainteresowanie regularnymi lotami rejsowymi na Warmię i Mazury jest zbyt małe. - Dlatego na początek musimy postawić na loty czarterowe dla turystów. Przelot byłby tylko elementem szerszej oferty turystycznej - mówi Cichoń. - Zainteresowanie takimi lotami do naszego regionu było i jest [lotnisko w Szymanach działało tak od 1996 do 2002 roku - red.]. Na uruchamianie połączeń rejsowych przyjdzie czas później.

Te mogłyby ruszyć nawet w 2007 roku, bo chęć latania na Warmię i Mazury wyraziły już tanie linie lotnicze Ryanair. Niestety, by uruchomić regularne połączenia rejsowe samolotów wielkości np. boeinga 737 spółka musi dodatkowo wzmocnić pas startowy i powiększyć terminal (Ryanair chce m.in., by jednorazowo z portu można było odprawić 200 osób), mieć pieniądze na całoroczną obsługę techniczną i zapewnienie bezpieczeństwa pasażerom i maszynom. Jak szacuje prezes Starowieyski, na starcie trzeba na to wydać co najmniej 50-60 mln zł. Spółka liczy, że prócz wkładu udziałowców większość potrzebnych na to pieniędzy uda się zdobyć z Unii Europejskiej.



Kto ma być właścicielem lotniska?

Tu jednak pojawia się największy problem portu w Szymanach. Jakiekolwiek inwestycje uniemożliwia nierozwiązana dotąd sprawa własności lotniska, które podlega Ministerstwu Obrony Narodowej, a jako zbędne dla wojska ma trafić w tym roku do zasobów nieruchomości Agencji Mienia Wojskowego - ma ona zarządzać nim do 31 grudnia 2020 roku. - Mieliśmy przejąć ten grunt już w 2005 roku, ale przez lata na lotnisku wykonano szereg inwestycji, które nie były finansowane przez MON i mieliśmy kłopot z określeniem, co należy do wojska, a co jest cywilne - mówi Sławomir Sieradzki, rzecznik AMW. - Dlatego przesunęliśmy termin ostatecznego przejęcia lotniska od MON na koniec czerwca 2006 roku.

Do tego czasu Agencja planuje zawrzeć umowę dzierżawy ze spółką PL Szczytno-Mazury. Prezes Starowieyski, by w ogóle cokolwiek na lotnisku zrobić, negocjuje właśnie warunki tej umowy i jak mówi, w tej chwili są one nie do przyjęcia. - Agencja chce nam dzierżawić lotnisko od czerwca tylko na 14 lat. Kto mi zagwarantuje, że po tym terminie będziemy mogli dalej realizować loty - obrusza się Starowieyski. - Czy lotnisko po tym okresie znów wróci do MON? Jeśli tak, to nikt nie zainwestuje pieniędzy w cudzą ziemię, bez szansy na zwrócenie poniesionych nakładów, a nasz ewentualny wniosek o pieniądze z Brukseli nie ma żadnych szans.

W projekcie umowy AMW narzuca spółce miesięczny czynsz dzierżawy w wysokości 19 tys. zł, chce też w imieniu MON, by PL Szczytno-Mazury zapłaciła za korzystanie z lotniska w przeszłości.



Zabrać Szymany wojsku

Zarówno Starowieyski, jak i Cichoń dzierżawę lotniska od AMW traktują jako zło konieczne. - Płacenie 250 tys. zł rocznie czynszu, w momencie gdy lotnisko nie zarabia na siebie, to po prostu robienie strat - mówi Cichoń. - Najlepiej by było, gdyby MON przekazał lotnisko na własność samorządowi województwa i o to będziemy zabiegać.

Władze spółki uważają, że to możliwe. Ministra obrony mógłby pozbawić praw własności starosta szczycieński - sam lub na polecenie wojewody. Wtedy MON mógłby jednak żądać od starosty gigantycznego odszkodowania - za utrzymywanie przez lata lotniska - sięgającego nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Dlatego jak dotąd taka decyzja nie zapadła.

Zarząd województwa ma jeszcze jedną możliwość. - Najlepiej, by decyzję o wygaszeniu zarządu armii w Szymanach podjął premier, bo ani MON, ani minister skarbu nie chcą dać nam tego lotniska - mówi Cichoń. - Jeśli lotnisko będzie należało do samorządu województwa, to możliwe będą inwestycje.

Wczoraj przekonał do tego stanowiska radnych wojewódzkich. Jednogłośnie opowiedzieli się oni za skierowaniem do premiera Kazimierza Marcinkiewicza apelu o pomoc w przejęciu lotniska przez samorząd. Dziś stanowisko sejmiku ma trafić do kancelarii premiera.

Udziałowcy spółki liczą, że premier podejmie decyzję szybko i uda się zatrzymać proces przejmowania Szyman przez AMW jeszcze w tym miesiącu.



Jak nie w Szymanach, to gdzie?

Skoro tak ciężko inwestować i ruszyć z lotami w Szymanach, to może zbudować port lotniczy gdzie indziej? - pytam w Urzędzie Marszałkowskim. - Alternatywy dla Szyman w tej chwili nie ma - mówi Cichoń. - Lotniska na olsztyńskich Dajtkach czy w Gryźlinach nigdy nie spełnią warunków stawianych portowi międzynarodowemu. To po pierwsze. Po drugie, zbudowanie lotniska od podstaw kosztowałoby około 0,5 mld zł i trwało co najmniej 5-8 lat, a i tak pozostaje sprawa braku ludzi chcących regularnie latać na Warmię i Mazury. Szymany to najtańsze rozwiązanie, by nasze województwo miało port lotniczy z prawdziwego zdarzenia.

Podkreśla, że lotniska w Dajtkach i Szymanach nie będą ze sobą konkurować. Pierwsze jako jedno z lotnisk lokalnych ma zaspokajać potrzeby olsztyńskiego aeroklubu i osób, głównie przedsiębiorców i polityków, chcących szybko dostać się do stolicy województwa z innych części kraju. Drugi, jako port regionalny, ma obsługiwać międzynarodowe loty pasażerskie i towarowe. Taką sieć lotnisk w naszym regionie przewiduje strategia rozwoju województwa oraz Narodowy Plan Rozwoju na lata 2007-2013. Oba opracowania stawiają rozwój portu w Szymanach wśród priorytetowych inwestycji w naszym województwie w ciągu najbliższych lat.







Nas nie stać, by nie było lotniska

Rozmowa z senatorem Jerzym Szmitem (PiS) - to on złożył wniosek w parlamencie, by na lotnisko w Szymanach przeznaczyć 2 mln zł z tegorocznego budżetu państwa

Rafał Płoski: Czy Warmię i Mazury stać nas na międzynarodowy port lotniczy?

Jerzy Szmit: - Nas już nie stać, by go nie było. Od dziesięciu lat niby jest, ale tak naprawdę go nie ma. Skutek takiej polityki widać: nasz region zamiast iść do przodu cofa się, uciekają stąd ludzie, bo gospodarka nie rozwija się tak szybko jak w reszcie kraju. Nie twierdzę, że jest tak dlatego, bo nie ma lotniska, ale dzięki niemu dystans naszego regionu do innych byłby mniejszy. Lotnisko obsługujące ruch międzynarodowy - nie tylko pasażerski, ale i towarowy - to czynnik dynamizujący gospodarkę.

Dlaczego na lotnisko w Szymanach udało się wywalczyć tylko 2 mln zł?

- To prawda, dostaliśmy najmniej. Łódź wywalczyła na swoje lotnisko 25 mln zł, Kielce - 3 mln zł, Świdnik - 14 mln zł. Cieszę się, że w ogóle udało się przegłosować jakieś pieniądze, bo konkurencja była bardzo duża. Ważniejsze jednak od tego jest, byśmy w końcu przestali zadawać sobie w sprawie lotniska pytania "a po co, a na co" i zaczęli wspólnie działać. Wtedy łatwiej będzie walczyć o pieniądze i to nie tylko te z budżetu państwa, bo do wszystkich nowych lotnisk na początku trzeba dopłacać.

Działać tak, jak robią to w Świdniku, gdzie powstało stowarzyszenie na rzecz budowy lokalnego lotniska?

- Stowarzyszenie to dobry pomysł i lotnisku w Szymanach by się przydało. Póki co jednak jest dużo spraw, które trzeba załatwić od razu.

Chodzi o sprawę własności gruntu?

- Rozmawiałem o tym w Ministerstwie Obrony Narodowej. Dostałem tam obietnicę, że wkrótce samorządom przedstawiony zostanie projekt określający zasady ewentualnego przekazywania byłych lotnisk wojskowych. Coś się więc dzieje i jestem dobrej myśli.

Rozmawiał Rafał Płoski





Lotnisko w Szymanach

Jako obiekt wojskowy powstało w latach 50. XX wieku. Zajmuje 400 hektarów i znajduje się 10 km od Szczytna i 58 km od Olsztyna. O jego położeniu decydowała bliskość granicy i jednostek wojskowych w Starych Kiejkutach i Lipowcu. W 1996 roku lotnisko zostało uznane przez wojsko za zbędne - stacjonujące tu samoloty wojsk lotniczych wycofano, a lotnisko przejęła Agencja Mienia Wojskowego, reprezentująca MON. Tego samego roku, dzięki wydzierżawieniu lotniska powstałej z inicjatywy władz województwa (zainwestowały w Szymany ponad 8 mln zł w latach 1996 - 2001) i samorządu szczycieńskiego spółce Porty Lotnicze Szczytno-Mazury, wylądował pierwszy samolot z pasażerami na pokładzie (12 czerwca 1996 r.). Port obsługiwał kilkanaście lotów czarterowych rocznie, głównie korzystali z nich turyści z Niemiec. Prócz tego wielokrotnie lądowali tu prezydent RP i przedstawiciele rządu odwiedzający region i Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. Spółka ogłosiła upadłość w 2002 roku. Od tamtego czasu ruch pasażerski na lotnisku zamarł. W 2004 roku udziały skarbu państwa w upadłej spółce przejął od wojewody warmińsko-mazurskiego urząd marszałkowski. W 2005 roku zakończyło się postępowanie ugodowe z wierzycielami spółki - umorzono 40 proc. długów, spłatę reszty rozłożono na 3 lata.





Turyści dźwigną Szymany?

Jak zakłada spółka PL Szczytno-Mazury od 2006 roku z lotniska korzystać mają turyści. - Chodzi o to, by zagraniczny turysta planujący urlop dowiedział się w biurze turystycznym o możliwości odwiedzenia nie tylko Polski, ale i Warmii i Mazur oraz o atrakcjach, które na niego tutaj czekają - mówi Cichoń. - W ofercie tej byłby przelot samolotem na lotnisko w Szymanach, a więc, najszybszy dla podróżnego środek komunikacji.

Opracowanie atrakcyjnej oferty zależy jednak od współpracy zagranicznych i naszych przedsiębiorców branży turystycznej i zrzeszającej ich Regionalnej Organizacji Turystycznej. Oferta to jednak nie wszystko, trzeba ją będzie też wypromować. - Z tym raczej nie będzie kłopotu - zapewnia Cichoń. - Z mojego rozeznania wiem, że co najmniej kilkadziesiąt biur turystycznych na świecie chciałoby mieć loty turystyczne na Mazury w swojej ofercie.

Loty czarterowe mogłyby ruszyć jeszcze tego lata. - Korzystaliby z nich turyści z Niemiec - mówi Starowieyski.
środa, 29 marca 2006, lubuskielotnisko

Polecane wpisy